Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kolonia Unin. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kolonia Unin. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 29 listopada 2015

Historia S(z)arków spisana na papierze

Udało mi się ukończyć opracowanie "Rodzina Szarków z kol. Unin". W opracowaniu opisałem historię poszukiwania Jana Szarka, który zmarł w szpitalu w Tworkach, opisany został również tragiczny pożar jaki spotkał tą rodzinę w lipcu 1938 roku. Rozpisałem również ganealogię tej gałęzi mojej rodziny i najstarszego przodka bezpośredniego z gałęzi Szarków mam Marcina Sarka urodzonego około 1783 roku.

Spis treści:
- Wprowadzenie
- Spis treści
- Jan i Katarzyna z d. Sobiech S(z)arkowie - prapradziadkowie
- Historia Jana i Katarzyny S(z)arków
  - Śmierć Jana S(z)arka
  - Tragiczny pożar w rodzinie S(z)arków
  - Nagłówki z gazet
  - Śmierć Katarzyny S(z)arek z d. Sobiech
- Przodkowie z linii S(z)arek
- Jan Mazek i Marianna z d. S(z)arek
- Kalendarium
- Indeks ilustracji

Cała publikacja liczy 40 stron, 33 ilustracje. Zawiera zgromadzone przez 3 lata materiały na temat tej rodziny.

Jeśli ktoś z rodziny życzy sobie mieć wersję papierową, to proszę o kontakt. Mogę również podesłać wersję elektroniczną.



wtorek, 24 czerwca 2014

Wirtualne spotkanie po ponad 200-tu latach...

Po zakończeniu II Wojny Światowej duża ilość mieszkańców z powiatu garwolińskiego wyjechała w okolice Torunia szukać "lepszego" życia. Tak tez uczyniła siostra mojego pradziadka Rozalia z mężem. Do dziś mieszka tam jej syn Zbigniew z małżonką. Co roku dostajemy kartę na święta, mama rozmawia przez telefon, składa życzenia imieninowe... ale ja nigdy kuzyna babki na oczy nie widziałem. Obiecałem sobie i mamie że pojedziemy w odwiedziny i tak sobie czas płynie... Nagle ni stąd, ni zowąd moim oczom ukazuje się plakat z gminy Chełmża, woj. toruńskie!

piątek, 18 października 2013

Dziadek... ale który?

Czy poniższe zdjęcie mogło zostać wykonane przed 1888 rokiem?

Już wyjaśniam o co chodzi? Gdy dostałem to zdjęcie wraz z innymi usłyszałem że to dziadek Kot?! Gdy zeskanowałem i zacząłem się wpatrywać zacząłem mieć wątpliwości, o którego dziadka Kot chodzi. A mianowicie na mojego dziadka mężczyzna z górnego zdjęcia nie wygląda. Na mojego pradziadka też... Więc czy to może być mój prapradziadek Wojciech (1840-1888). I stąd moje pytanie. Czy to może być prapradziadek Wojciech? Poniżej zamieszczam zdjęcia mojego dziadka i pradziadka.

Jan Kot (1880-1949) - mój pradziadek

Kazimierz Kot (1919-2011) - mój dziadek

Zapraszam do komentowania.

niedziela, 13 października 2013

Przypadek...?

W poprzednim wpisie wspominałem o zamontowaniu płyty z  inskrypcją zwiazaną z rodziną Szarków. Wiem że może sie doszukuję, sam nie wiem czego, ale wiem że nasi przodkowie czuwają nad nami i ich dusze się radują że  w dzisiejszych czasach codziennego biegu do... no właśnie do czego...? wspominamy ich imiona, wydarzenia z nimi związane.
Nie umiera Ten, kto tkwi w pamięci...
Wszystkie zdjęcia z domu rodzinnego mojego Taty pamiętam na pamięć, przejrzałem je co najmniej dwa razy. W tym tygodniu postanowiłem odwiedzić babcię, ot tak niespodziewanie. Nawiązaliśmy rozmowę na temat historii rodziny. W sumie to z babcią ostatnio nie mamy innego tematu. Ale wracając do sedna sprawy. Babcia wspomniała ze gdzieś powinno być zdjęcie z pogrzebu mojej praprababci Katarzyny Szarek, żony Jana  który zmarł w szpitalu Tworkach, matki dwanaściorga dzieci i kobiety której los nie oszczędzał. Katarzyna i trójka jej synów zostali wypisani na tablicy którą zamontowałem kilka tygodni temu. Jakże wielkie było moje zdziwienie, że takie zdjęcie istnieje, a ja o tym nic nie wiem...

Po kilku dniach słyszę z ust mojej mamy - "Byłam dziś w Uninie u babci i mam dla ciebie zdjęcie"! I o to jest, zdjęcie z pogrzebu Katarzyny. W trumnie leży śp. Katarzyna, przy trumnie stoi Marianna Mazek zd. Szarek, córka Katarzyny jedyna która się "odchowała" z dwanaściorga dzieci Katarzyny i Jana. Przy trumnie stoi również moja babcia  Helena (córka Marianny) z braćmi Stanisławem i Marianem.

Pogrzeb Katarzyny Szarek zd. Sobiech - 1938


  

czwartek, 15 sierpnia 2013

Kazimierz Kot (1919-2011) s. Jana - akt urodzenia

Kazimierz Kot (1919-2011)
Bardzo ważny dla mnie akt, gdyż jest to akt urodzenia mojego dziadka po mieczu. Z aktu dowiadujemy się że 2 marca 1919 roku do kościoła pw. Przemienienia Pańskiego  w Garwolinie stawili się mój pradziadek Jan Kot w obecności Józefa Mikulskiego i Jana Przybysza. Wszyscy trzej byli gospodarzami z Unina. Kazimierz urodził się 23 lutego 1919 roku o godzinie dziewiątej wieczór.  Chrztu udzielił mu wikariusz Teofil Wągrowski. Rodzicami chrzestnymi byli Józef Mikulski, brat Katarzyny, żony Jana Kot i Władysława Talarek o której dziadek Kazimierz wspominał. Akt został podpisał proboszcz Supren Wincenty, który służył w garwolińskiej parafii w latach 1912 - 1929.







Jan Kot (1880 - 1949) i Katarzyna z domu Mikulska (1882 - 1960)


Józef Mikulski (1880 - 1975) brat prababci Katarzyny z córkami Marianną i Franciszką


Akt Chrztu Kazimierza Kot

2 marca 1919 rok
N⁰58  Unin  
Działo się w mieście Garwolinie dnia drugiego marca roku tysiąc dziewięćset dziewiętnastego o godzinie pierwszej po południu. Stawił się Jan Kot gospodarz z Unina, lat czterdzieści mający, w obecności Józefa Mikulskiego i Jana Przybysza, gospodarzy z Unina, pełnoletnich i okazał nam dziecię płci męskiej oświadczając iż jest urodzone w Uninie dnia  dwudziestego trzeciego lutego  roku bieżącego o godzinie dziewiątej wieczór, z jego małżonki Katarzyny z Mikulskich, lat trzydzieści dziewięć mającej. Dziecięciu temu na chrzcie świętym dopełnionym dnia dzisiejszego przez księdza Teofila Wągrowskiego wikariusza miejscowego nadane zostało imię Kazimierz, rodzicami chrzestnymi byli Józef Mikulski i Władysława Talarek. Akt niniejszy przeczytany stawiającym niniejszym podpisujemy.
Proboszcz parafii Garwolińskiej utrzymujący akta stanu Cywilnego.
                                                                                  Ks. Supren Wincenty 


niedziela, 21 lipca 2013

Żelazne gody - wspomnienie

Niestety dziadka Kazimierza już z nami nie ma... odszedł 6 grudnia 2011 roku. Dziś przypadkiem natrafiłem na artykuł o "Żelaznych Godach" - 65 rocznicy ślubu. Dziadkowie przeżyli ze sobą 66 lat. Poniżej zamieszczam tekst artykułu i zdjęcie. Podkreślam że dostałem pozwolenie od portalu ;)

wtorek, 16 lipca 2013

Franciszek Kot (~1910-1939)

Na kartce papieru dziadek zapisał -"Brat Franek zginął pod Łodzią w 39'" Jakiś czas temu postanowiłem zacząć szukać i jak zwykle bardzo pomocne okazało się forum genealodzy.pl. Po kilkunastu minutach od opublikowania postu, moim oczom ukazał się link w którym rozwiano moje wszelkie niejasności.

Zacznijmy od początku - babcia mówiła że Franek był najprzystojniejszym ze wszystkich braci dziadka Kazimierza :)

Bracia Franciszek (~1910-1939) i Stanisław Kot
Na chwilę obecną nie udało  mi się ustalić dokładnej daty urodzenia, jak i dokładnej daty śmierci Franciszka. Ale jedno jest pewne - walczył podczas kampanii wrześniowej z 72 Pułkiem Piechoty w 28 Dywizji Piechoty.
28 Dywizja Piechoty pod dowództwem gen. bryg. Władysława Bończy-Uzdowskiego wchodziła w skład Armii "Łódź". 1 września od rana walczyła w rejonie Masłowic, Łagiewnik i Raczyna z niemiecką 1 DLek., której niezdecydowane ataki skutecznie odpierała. Poniosła jednak duże straty od lotnictwa i artylerii wroga. 2 września rozpoczęła nakazany rozkazem dowódcy Armii odwrót za Wartę. 3 września, unikając silnego natarcia niemieckiego, obsadziła pozycje za Wartą pod Wieluniem. Tego dnia dostała rozkaz obrony Widawy. Na skutek zmiennych decyzji dowódcy dywizji jej 15 Pułk Piechoty prawie został rozbity i zdezorganizowany obsadził pozycje dopiero po południu. Jego miejsce zajął 36 Pułk Piechoty, który wraz z 72 Pułkiem Piechoty obsadził pozycje nad Wartą. Oddziały niemieckiej 1 DLek. przełamały te pozycje i wdarły się pod Konopnicę. W nocy z 3 na 4 września 36 pp i 72 pp wycofały się na Widawkę i dopiero 4 września cała mocno zdezorientowana dywizja obsadziła główną linię obrony. Dowództwo Armii dla wzmocnienia jej pozycji oddało pod jej rozkazy 4 Pułk Piechoty z 2 DP Leg.. 5 września na odcinku obrony dywizji niemiecki XIV Korpus zachowywał się dosyć biernie. 7 września 28 DP obsadziła pozycje obronne pod Pabianicami. Na kierunku Łask-Pabianice nacierała niemiecka 17 DP gen. Locha, w składzie której do ataku na miasto został wyznaczony słynny później pułk zmotoryzowany SS Leibstandarte Adolf Hitler. Pabianic bronił bezpośrednio 15 Pułk Piechoty. Walka była bardzo zacięta z dużymi stratami po obu stronach i trwała aż do godzin wieczornych. Niemcy w pewnym momencie dotarli do centrum miasta, jednak zostali odrzuceni przez polskie kontruderzenie. 15 pp utrzymał swoje pozycje, zadając Niemcom duże straty, zwłaszcza w broni pancernej. Niestety jednocześnie - po odejściu z północnego skrzydła dywizji 2 DP Leg. - w wolne miejsce weszły niemieckie oddziały i przedarły się na tyły dywizji. Na południowym skrzydle 72 pp zmuszony został do ataku pod Chechłem. Odebrał Niemcom wieś, ale w wyniku niemieckiego kontrataku poniósł takie straty, że właściwie przestał istnieć. W związku z tym dowódca 28 DP wydał rozkaz do przegrupowania dywizji, co oznaczało wycofanie oddziałów z rejonu Pabianic. 15 pp po podjęciu wieczorem odwrotu, natknął się na Niemców pod Ksawerowem i poniósł znaczne straty. Następnie dywizja miała skoncentrować się pod Wola Cyrusową, gdzie 8 września toczyła ciężkie walki z wrogiem. 9 września dostała rozkaz od dowódcy Armii gen. Wiktora Thommée wycofania się za Rawkę. 10 września dostała kolejny rozkaz zmiany drogi odwrotu i teraz zmierzała na Warszawę przez Grodzisk Mazowiecki i Pruszków. Jednak mimo początkowych sukcesów zabrakło jej sił, aby przebić się przez niemieckie pozycje obsadzone przez oddziały XI i XVI Korpusów Pancernych. 13 września zmieniła kierunek odwrotu na Modlin, gdzie - po dotarciu następnego dnia - jej oddziały obsadziły odcinek "Pomiechówek". Dopiero 19 września do Modlina dotarł 15 pp. 28 DP uczestniczyła w obronie twierdzy modlińskiej do jej kapitulacji 29 września.
źródło: Wikipedia.pl 

Z informacji dostępnych na wikipedii wynika że jeśli Franek poległ pod Pabianicami to musiał zginąć w pierwszych dniach września 1939. Franek był strzelcem, na mogile zbiorowej napisano:
"FRANCISZEK KOT Strzelec 72 PP 28 DP"

Na kwaterze zostali pochowani żołnierze WP polegli we wrześniu 1939 r. Kwaterę tworzą krzyże z tabliczkami oraz obelisk na którym widnieje napis: " Bohaterom poległym w obronie ojczyzny 1939 r."

Link do grobu: http://groby.radaopwim.gov.pl/grob/11367/
Pozostaje wybrać się do Pabianic by sfotografować tabliczkę i zapalić symbolicznego znicza. Nasunęło mi się również pytanie: "Czy w urzędach w Pabianicach znajdę akt zgonu?"

Aktualizacja 13.02.2016 - na zdjęciu jest prawdopodobnie Franciszek, ale nie ze swoim bratem tylko z niznana mi na chwile obecną osobą.

poniedziałek, 15 lipca 2013

Lipiec 1944, okolice Garwolina


Pewnego dnia wybrałem się do dziadków - okazało się że dziadek jest sam w domu. Pomyślałem że może będzie miał ochotę mi coś opowiedzieć o czasach młodzieńczych. Dziadek nie zawsze miał ochotę by o tym rozmawiać. Ale wtedy był mój szczęśliwy dzień. 

Zapraszam do zapoznania się ze wspomnieniami Kazimierza Kot. ps. „Dzięcioł”, który podczas II wojny światowej był członkiem Armii Krajowej. Dziadek we wspomnieniach opowiada o pewnym dniu lipca 1944 roku. Wydarzenia dzieją się w okolicach Rębkowa, Huty Garwolińskiej, Łucznicy i Pilawy. Niestety Kazimierz odszedł 6 grudnia 2011 roku, ale pamięć po nim pozostała w nas, we wspomnieniach i nagraniach jakie się zachowały…

Początek nagrania, reszta w formie tekstu poniżej

niedziela, 14 lipca 2013

Tragiczny pożar w rodzinie Szarków

Moja prababcia Marianna Mazek z d. Szarek łatwego życia nie miała... Urodziła się w 1907 roku z Jana i Katarzyny z Sobiechów jako czwarte dziecko z dwanaściorga. Niestety z wszystkich dwanaściorga wychowało się tylko czworo tj. Marianna, Edward Jan, Józef i Władysław. Pozostali umierali przeżywając miesiąc, trzy, rok, dwa lata...

Czwórka rodzeństwa żyła sobie na Kolonii Unin k./Garwolina z rodzicami. W 1926 roku zmarł Jan Szarek, o czym pisałem w poprzednim poście. Zostali sami z matką. W 1938 roku tą rodzinę spotkała straszna tragedia. A mianowicie trzech braci Edward Jan, Józef i Władysław spało w stodole na sianie. Jak mówiono, najstarszy Edward palił papierosy i musiał nie dogasić niedopałka z czego cała stodoła stanęła w płomieniach. Niestety nie udało się uratować żadnego z trzech braci. Edward miał 24 lata, Józef 16 lat, a Władysław 13 lat. Wszyscy zginęli w strasznych męczarniach.

Babcia Helena Kot z d. Mazek, córka Marianny pamięta ten pożar. Miała wtedy 10 lat, ale na wspomnienie głos się załamuje i z oczu płyną łzy.

W tym samym roku tj. 1938 zmarła także Katarzyna Szarek z d. Sobiech. Nawet nie chcę sobie wyobrażać co czuła. Straciła męża, dzieci się nie "chowały", z czwórki co się "odchowała" troje spłonęło w pożarze.

Katarzyna z trzema swoimi synami została pochowana na garwolińskim cmentarzu parafialnym w grobie w którym aktualnie spoczywa wujek Stefan Kajka. Mam takie ciche marzenie żeby na tym grobie "dokleić" małą tabliczkę z imionami tam spoczywających.

W domowym archiwum zachowało się zdjęcie z tej strasznej tragedii:
Zwłoki braci Szarków na zgliszczach spalonej stodoły.

Przeszukując biblioteki cyfrowe natknąłem się na artykuły opisujące pożar na Koloni Unin:
Ilustrowany Kuryer Codzienny. 1938, nr 205 (27 VII)

Niestety nie pamiętam z jakiego to czasopisma...

JAN SZAREK 1883 - 1926

"Wracając z targu z Garwolina, dziadek spadł z wozu i głową uderzył w bruk. Jadący dalej koń ciągnął go jeszcze kilka metrów. Po tym wypadku musiał zostać uszkodzony mózg i dziadek został przewieziony do szpitala w Tworkach, tam podobno zmarł" - tak historię swojego dziadka opisała mi Helena Kot z d. Mazek.

Zaciekawiła mnie ta historia i postanowiłem zacząć szukać informacji o Janie Szarku. Poszukiwania jeszcze nie dobiegły do końca i pewnie nigdy nie dobiegną, ale na chwilę obecną wiem już dosyć sporo.

Jan Szarek urodził się 1883 roku w Uninie k./Garwolina. Rodzicami byli Andrzej i Antonina z d. Janiec. 29 stycznia 1905 roku Jan wziął ślub z Katarzyną Sobiech.

Katarzyna urodziła Janowi dwanaścioro dzieci:
  • Władysław 1905 - 1905;
  • Józef 1906 - ? (bliźniak);
  • Franciszek 1906 - 1906 (bliźniak);
  • Marianna 1907 - 1993 (wyszła za mąż za Jana Mazka);
  • Antoni 1910 - 1910;
  • Filipina 1911 - 1911;
  • Edward Jan 1913 - 1938 (zginął w pożarze);
  • Katarzyna 1916 - 1916;
  • Józef 1920 - 1920;
  • Janina 1921 - 1921;
  • Józef  1923 - 1938 (zginął w pożarze);
  • Władysław 1925 - 1938 (zginął w pożarze).
Postanowiłem założyć wątek na forum genealodzy.pl by zasięgnąć informacji o szpitalu i ewentualnym miejscu pochówku osób przebywających w szpitalu.

11 kwietnia 2013 r. postanowiłem wybrać się do Pruszkowa, pierwsze kroki skierowałem do Urzędu Stanu Cywilnego. Nie znając daty śmierci ciężko było zacząć poszukiwania.Urzędniczce która zapytała mnie o przybliżoną datę smierci - odpowiedziałem " Ostatnie dziecko urodziło się w 1925 roku, proszę szukać od 1926" po dziesięciu minutach oczekiwania pani wyszła oznajmiając że chyba znalazła. Gdy odczytała mi treść aktu, możecie sobie wyobrazić mój wyraz twarzy :)

TREŚĆ AKTU:
No286. Szpital Tworki. Działo się w Żbikowie dnia dziewiętnastego listopada tysiąc dziewięćset dwudziestego szóstego roku. Szpital Państwowy dla umysłowo chorych w Tworkach za No114/6 nadesłał nam pisemne zawiadomienie iz w obecności Marcina Kaczorowskiego i Antoniego Kudlak, pełnoletnich służących ze szpitala, dnia dwudziestego pierwszego października roku bieżącego, w tymże szpitalu zmarł Jan Szarek, rolnik, lat czterdzieści dwa mający, urodzony we wsi Unin, gminy Górzno, powiatu Garwolińskiego, syn Andrzeja i Antoniny, pozostawiwszy żonę Katarzynę z Sobiechów. Na mocy powyższego zawiadomienia, akt ten (...), przez Nas podpisany został."
Akt zgonu Jana Szarka (zdjęcie wykonałem 11 kwietnia 2013 roku w USC Pruszków)

Po wizycie w USC pojechałem do szpitala na terenie którego jest cmentarz i przechodząc między nagrobkami, kopcami z krzyżami rozglądałem się za nazwiskiem "Szarek". Niestety nic nie znalazłem, a mężczyzna który opiekował się cmentarzem kazał mi udać się do archiwum szpitala."Może tam coś panu powiedzą" - mówił. Tak zrobiłem. Udałem się do archiwum, bardzo miłe  Panie kazały mi napisać podanie i wysłać pocztą. Gdy wróciłem do Garwolina odrazu wziąłem się za pisanie. W liście opisałem całą historię Jana, opisałem także tragedię jaka spotkała tą rodzinę w 1938 roku (opisze to w następnym poście). List wysłałem i czekam na odpowiedź.

Trzymajcie Kciuki! ;)